Czego uczy pierwszy związek? [felieton]

Siedzimy plecami do siebie. Słuchamy najnowszego 480-tego ASOT-a i muzyka przeszywa mnie całą. Zamykam oczy. Dobrze jest mieć kogoś, z kim można posłuchać tego, co się kocha. Zanurzyć się w swoich myślach. Spokojnych. Bo przecież jutro wstanę i będę nadal taka szczęśliwa. On się do mnie uśmiechnie i może znów zaskoczy mnie stojąc w drzwiach z colą, na którą mam właśnie ochotę albo mówiąc „ubieraj się, wychodzimy”. Spokojnych. Bo pierwszy raz kocham tak naprawdę, całą sobą. Mogę listy pisać. Książki. Uczyć wszystkich jak kochać na zabój.

Pierwszy poważny związek

Jak to było, kiedy kochałaś pierwszy raz i myślałaś, że to pierwszy i ostatni? No właśnie. Najpierw pięknie. A pewnie teraz masz mdłości na samą myśl o tym imieniu.

To ta osoba, dzięki której (tak, dzięki której, a nie przez nią) biło Ci serce jak oszalałe. Spędzałaś czas wracając z imprezy w wyrze, w którym wiecznie spadała kołdra aż do kolejnego dnia. Wstając tylko wtedy, gdy zgłodnieliście. To ta osoba, która była dla Ciebie całym światem, i to dosłownie, inspiracją, przekładem wszystkich emocji i uczuć. Nauczycielem. Nowej relacji i sytuacji, o których wcześniej nie miałaś pojęcia.

Zawsze ciężko mi uwierzyć w związki, które rozpoczęły się w podstawówce i trwają do dziś. Ale takie są. I to jest fajne. Dla tych, którzy nie mieli tyle szczęścia, czeka wiele trudnych i ukrytych spraw. Bo wiecie. Ten pierwszy nieudany związek albo nawet i pięć nieudanych związków, uczą najwięcej. Najczęściej tego jak ma nie być.

Czego uczy pierwszy związek?

Teraz już wiesz, że związek to nie zawsze miłość unosząca Cię dziesięć centymetrów nad ziemię. To też taka relacja, która może Cię wyniszczyć, przez którą upadniesz, spadną Ci morale, bo usłyszysz jaka jesteś do niczego. Może boleć tak bardzo, że spędzisz noc siedząc na płytkach w łazience i dusząc się od własnego płaczu. Ale… może Cię podnieść.

Wiesz już, że życie to nie tylko podziwianie pięknych zachodów słońca nad Bałtykiem i zakończenia jak z bajek Disneya. Jesteś gotowa. Jesteś silniejsza. Masz świadomość, że związek to relacja dwójki ludzi i każdy z nich jest inny. Wiesz też, że warto poznawać siebie i człowieka, z którym być może zdecydujesz się stworzyć rodzinę. Zadbać o bliskość. Za sobą masz trudne decyzje, samotność, chwilowe zastrzyki szczęścia.

W pewnym wieku kiedy szuka się partnera, a nie jednorazówki, każdy jest po przejściach. Jedni lżejszych, drudzy nieco cięższych. Jedni się pozbierali raz dwa, a inni żyli tym jeszcze do niedawna. Te przeżycia to otwarcie furtki. Na nowe związki, w których możesz być totalnie szczęśliwa. Albo już jesteś. Nie wiedziałabyś tego, co wiesz teraz. Nie miałabyś punktów odniesienia, które warto mieć. Doświadczeń, które przecież zdobywamy na różnych płaszczyznach, nie tylko z związkach.

Sprawdź inne felietony w dziale >> Kobieta

Doświadczenia mają swoje plusy

I to właśnie o nie chodzi. Często robimy coś na czuja, czekając na to czy się zaraz rozwali, czy jednak nie. Podejmujemy decyzję. Odwracamy się od czegoś, żeby pójść przodem. Zdobywanie doświadczenia jest o wiele lepsze niż nie robienie nic. Niż czekanie z założonymi rękoma z lenistwa albo chowania się przed czymś z lęku.

I ważny jest fakt, że jesteś w tym miejscu. To znaczy, że nie tracisz czasu na to, na co nie warto. To, że wiesz jak ma nie być, może być początkiem do stworzenia w głowie tego, jak ma być.

***

Siedzimy na oparciach ławki i patrzymy na krajobraz naszego miasta. We are the lucky ones, we are. Nucę pod nosem. Choć to już nieaktualne. Jakoś szybko poszło. Tyle razy myślałam: czas zakończyć tę farsę. W trakcie zakupów. W trakcie gotowania. W trakcie patrzenia na innych mężczyzn. W trakcie patrzenia na Niego. Farsa skończona.

Zobacz także:
>> Masz prawo spaść i się podnieść

>> Samoobrona dla kobiet. Co zrobić gdy cię napadną

About the author

Related

JOIN THE DISCUSSION