Historia jednej piosenki. Hallelujah

Jedna z najpiękniejszych ballad wszech czasów. Dlaczego jest tak bardzo lubiana? I co tak bardzo w niej urzeka, że mimo upływu lat dalej jest lubiana?

Hallelujah

Jedna z najpiękniejszych ballad wszech czasów. Dlaczego jest tak bardzo lubiana? I co tak bardzo w niej urzeka, że mimo upływu lat dalej jest lubiana?

Co mnie zaskoczyło? Wpisując w Google hasło Hallelujah jako pierwszy wynik pojawiła się polska wersja tej piosenki. Potem wersja Shrekowa, Alexandry Burke. A gdzie jest Leonard Cohen? Co się stało z autorem tej piosenki? Czyżby świat o nim zapomniał? Ale zacznijmy po kolei…

Historia jednej piosenki. Hallelujah

fot. en.wikipedia.org

W 1984 piosenka Hallelujah ujrzała światło dzienne. Wtedy nikt się nią za bardzo nie przejął. Ot, jedna z wielu piosenek. Trochę smutna, wolna, przeszła bez większego echa. Ale musiała dojrzeć, poczekać na swoje pięć minut. Przecież nie od razu Rzym zbudowano. Zainteresowanie nią wzrosło dopiero po pewnym czasie. I trwa nadal. Pojawiają się nowe wersje, kolejne osoby wykonują ją po swojemu, jest tłumaczona na różne języki. Do tej pory powstało ponad 240 coverów. I zapewne na tym się nie skończy. Tylko powstaje pytanie…

Co jest w tej piosence, że osiągnęła tak duży sukces? Hallelujah

Co więcej, nie stała się hitem od razu. Dlaczego? Jest spokojna, melancholijna, romantyczna, prawie sakralna. Wszystko zależy od wersji. Słowa każdej z nich różnią się od siebie. Leonard Cohen napisał ich około 80, więc jest w czym wybierać. Jest to historia nawiązująca do Starego Testamentu. Najczęściej łączy się ją z opowieścią o królu Dawidzie i Batszebie. Opowieścią o miłości niedozwolonej i wykorzystywaniu władzy. Król Dawid zakochał się w Batszebie i miał z nią romans. Ona miała męża, który akurat był na wojnie. Dawid kazał postawić go w miejscu najbardziej zażartych walk, żeby zginął. I tak się stało. A po okresie żałoby Dawid ożenił się z Batszebą. Tak w skrócie przedstawia się ta historia. Czy to ona tak urzeka, czy może melodia? Ciężko powiedzieć. Ale na pewno można ją określić mianem jednej z najpiękniejszych ballad. Słuchając jej mam ciarki na plecach. Ona jest po prostu magiczna.

Czas wysłuchać najpiękniejszych (moim zdaniem) wykonań utworu Hallelujah.

Leonard Cohen Hallelujah

Oryginał jako pierwszy. Ten kanadyjski piosenkarz ma w głosie coś hipnotyzującego. Można go słuchać, i słuchać. I ciągle nie mieć dość. Piosenka w jego wykonaniu jest rozbudowana. Artysta nadaje jej swoje tempo. Raz uspokaja, za chwilę buduje napięcie, które ma punkt kulminacyjny w refrenie. Momentami można odnieść wrażenie, że cała ta historia, którą opowiada, jest mu obojętna, by po chwili okazało się, że wkłada w nią całe serce. Robi niesamowite wrażenie na odbiorcy.

Rufus Wainwright

Ta wersja jest wzięta prosto ze Shreka. Jest znacznie szybsza od oryginału, przez co trochę traci. Stała się bardziej monotonna, nie słychać tego napięcia, co u Cohena. Wszystko przez przyspieszenie tempa. Jednak wersja Rufusa Wainwrighta jest jedną z najbardziej znanych. Wszystko przez to, że pojawiła się w filmie.

Bon Jovi

Również łagodna jak pierwotna wersja. Jednak wokal zaczyna się dużo spokojniej, delikatniej. Wydawać się może, że wokalista nie poradzi sobie z tym trudnym utworem. I przez długi czas utrzymuje nas w tym przekonaniu. Jednak Jon Bon Jovi już nie raz pokazał, co potrafi. Jego wersja jest również piękna jak oryginał, jednak czegoś jej brakuje. Brakuje tego napięcia i emocji widocznych u Cohena.

Jeff Buckley

Początek nie przypomina melodii Hallelujah. Dopiero po chwili przybiera znaną wszystkim formę. Jest ciekawa, Jeff nadał jej nową formę. Brzmi bardziej depresyjnie, pogrzebowo. Ciężko ją porównywać z oryginałem. Jest inna, ale nie jest ani gorsza, ani lepsza. Mniej więcej na tym samym poziomie.

Tak brzmią moje ulubione wersje piosenki Hallelujah. Oczywiście jest ich znacznie więcej. Wystarczy poszukać, a każdy znajdzie swoją ulubioną.

Autor: Aleksandra Figura

Autorka bloga: Muzyczna Lista

Warto zajrzeć również:

>> 10 coverów, o których nie miałeś pojęcia

>> Zaz – artystka, od której czuć energię

>> „Blackstar”, czyli czarna gwiazda Davida Bowiego

Podobne

DODAJ KOMENTARZ