Zabawa w bylejakość [felieton]

Ostatnio przeczytałam gdzieś na blogu komentarze o tym, że mężczyźni potrafią zmieniać swoje życie o 180 stopni. Z różnych powodów. Czasem punktem zapalnym jest kupno przez kumpla nowego auta albo rozwód sąsiada. A kobiety? Nie mają tyle odwagi. Nie ma takich, które by pokazały, że też mogą mieć jaja. I coś zrobiły ze sobą. Wiecie co? Siła jest w człowieku. Bez względu na płeć.

Przecież nie jest źle

Przyzwyczajenie. Codzienność. Praca, partner, jakiś styl życia. Wstawanie rano z trudem, nazywanie wszystkich kierowców idiotami, długa kolejka w Biedronce, znowu czwarte piętro, on/ona się czepia. Gdzieś pomiędzy tą rutyną jeszcze wyjście do kina czasem, które daje istną chwilową radość albo rodzinny obiad z pytaniami, na które odpowiedzi zawzięcie recytujemy. Impreza od czasu do czasu. Alkohol usypiaczem codziennych problemów. Dopóki nie pojawi się kac. Każdy tak ma. Jakoś to jest, byle by było.

Wiele razy obserwujemy wszystko to co się dzieje z założonymi rękoma, siedząc i udając, że nas to nie dotyczy. Źle mi? Skądże, może czasem, a nawet jeśli bardzo to przecież nie mam na to wpływu.

Brak świadomości swoich potrzeb i oczekiwań. Strach przed zmianami. I chwilowe poczucie, że właściwie nie jest aż tak źle. To właśnie stąd toksyczne związki. Uprzykrzanie mężusiowi odpoczynku na kanapie drobnym ukąszeniem w najsłabszy punkt, bo przecież jej też nie jest lekko i nikt nie pyta ją o zdanie. Więc niech też cierpi on. Albo zdrady. Upijanie się do nieprzytomności, żeby następnego dnia skleić cały film i żałować, że jednak wszystko się przypomniało. I masa innych zjawisk z bohaterem numer jeden – smutną, nieszczęśliwą istotą.

Co robić, co robić?

Czasem naprawdę wystarczy jeden impuls. I jesteśmy w stanie wziąć się za siebie. Rozpocząć od kreowania potrzeb, które potem spełniamy. Zauważyć, że codzienność wcale nie dostarcza nam pełnego szczęścia. Czasem trzeba długo przyglądać się swojemu życiu, żeby przestać się gryźć w język jeśli coś nam nie pasuje. Dostrzec, że chcielibyśmy inaczej, bo nie ma być jakkolwiek tylko ma być dobrze. Nie uciekać od odpowiedzi co u ciebie? Chociaż i tak pewnie zapytał z grzeczności i wcale go to nie interesuje. Mówić otwarcie o swoich potrzebach, bez przytakiwania osobom, z którymi się nie zgadzamy dla świętego spokoju. Bez ironicznych uśmiechów tych, którzy wiedzą lepiej. odbijając piłeczkę w drugą stronę.

W każdym z tych wyjść początek jest jeden. Zdanie sobie sprawy z tego czego tak naprawdę chcemy. Świadomość swoich oczekiwań od codzienności.

Zabawa w bylejakość to nie sposób na życie.

Bo nie oszukujmy się. W życiu czasem bywa bardzo źle. Ale warto zrobić wszystko, żeby to były pojedyncze dni, a w gruncie i tak przybijać sobie piątkę.

Sprawdź inne felietony:
>> 4 kobiece katorgi

>> Singiel w desperacji

About the author

Related

JOIN THE DISCUSSION

Comments